Zatrzymany rytm, odnaleziony dom – Pożegnanie Piotra „Zaixa” Zielińskiego
By Biskup Szymon / 12 czerwca, 2026 / Brak komentarzy / Myślą i Słowem
Dziś, w dniu pogrzebu naszego przyjaciela Piotra Zielińskiego, zwanego przez nas wszystkich Zaixem, z ważnych przyczyn rodzinnych nie mogę niestety stanąć z Wami osobiście wokół jego trumny. Choć fizycznie mnie z Wami nie ma, całym sercem i myślami dołączam do tego jednego, wspólnego zatrzymania. Ponieważ nie mogłem wygłosić przygotowanych słów pożegnania osobiście, pragnę podzielić się nimi tutaj, na stronie, wierząc, że dotrą do tych, którzy dziś mu towarzyszą.
Magia rytmu i życiowy miks Piotr Zieliński Zaix był człowiekiem, który jak nikt inny rozumiał magię rytmu. Wielu z Was pamięta go od czasów legendarnych, pierwszych setów w warszawskiej Galerii. Przez całe życie tworzył wibrujące przestrzenie, w których inni mogli choć na chwilę zgubić swoje troski. Należy jednak pamiętać, że ludzkie życie to ciąg przejść – podobnie jak wielogodzinny set DJ-ski. Życie Piotra było skomplikowanym miksem, w którym smutek i radość, głęboki ból i czysta euforia płynnie się przenikały.
Wieczny poszukiwacz Wiemy równie dobrze, że jego droga rzadko była prostą linią. Piotr był niezwykłym poszukiwaczem. Jego duchowa podróż była skomplikowana:
- Eksplorował ramy islamu.
- Zagłębiał się w łaskę protestantyzmu.
- Stawał także w surowej i szczerej przestrzeni agnostycyzmu.
W swoich poszukiwaniach bywał w miejscach jasnych, ale i w tych najbardziej mrocznych. Próbował odnaleźć ukojenie, a czasem choćby chwilową ulgę, w substancjach psychoaktywnych i narkotykach. Szukał w chemii czegoś, co mogłoby zagłuszyć jego wewnętrzny niepokój. Jako ludzie powinniśmy patrzeć na to nie z oceną, lecz z głębokim współczuciem , rozumiejąc, że każda taka ucieczka jest w istocie wołaniem o miłość.
Ostatnia tonacja i siła wybranej rodziny Gdy w ostatnich tygodniach choroba przejęła kontrolę na szpitalnym oddziale zakaźnym, a niewydolność płuc odbierała mu oddech, ziemski utwór Piotra zaczął nieuchronnie zmieniać tonację. Choć Piotr nie miał biologicznych krewnych, którzy ujęliby jego dłoń na pożegnanie, wydarzył się cud wspólnoty. To Wy – jego wybrana rodzina – zorganizowaliście błyskawiczną zrzutkę i zatroszczyliście się o to pożegnanie. To pokazuje, że miłość po prostu jest w działaniu i obecności.
Nie wiem, jak szybko poczujecie ukojenie po tej stracie. Wierzę jednak głęboko, że po wszystkich życiowych bólach i zmaganiach, nasz wieczny poszukiwacz, Piotr Zieliński Zaix, usłyszał w końcu ten najdoskonalszy dźwięk. Dźwięk nieskończonego, czystego, ogarniającego wszystko spokoju.
Spoczywaj w pokoju, Piotrze. Amen.
(Więcej informacji o dzisiejszej uroczystości pożegnalnej znajdziecie na stronie wydarzenia).