Drodzy Poszukujący, Siostry i Bracia!

Słowo Boże, które czytamy w 12. Niedzielę Zwykłą (22 czerwca), przenosi nas na wzburzone Jezioro Galilejskie (Mk 4, 35-41). Nadchodzi gwałtowna burza, fale uderzają o małą, drewnianą łódź, a woda wdziera się do środka. Jezus śpi w jej tylnej części. Uczniowie, przerażeni i pewni swojego końca, budzą Go z dramatycznym krzykiem: „Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?”.

Dziś, rozważając ten fragment, staję przed Wami w całkowitej prawdzie, bez wielkich słów i kościelnego patosu.

Biskup w pustej łodzi

Zazwyczaj listy i rozważania biskupów kierowane są do wielkich tłumów, diecezji czy zorganizowanych parafii. Moja rzeczywistość jest obecnie inna. Nie mamy murowanej świątyni z witrażami. Co więcej, w tym momencie nie mam wokół siebie zgromadzonej wspólnoty.

Czasem czuję się w tej ewangelicznej łodzi tak, jakbym stał przy sterze zupełnie sam, podczas gdy wiatr wykluczenia i niezrozumienia uderza w moje duszpasterstwo. Bywają chwile, gdy sam mam ochotę krzyczeć do nieba: „Czy Cię to nie obchodzi?”. Samotność w wierze i misji bywa sztormem najtrudniejszym do przetrwania.

Ale ta Ewangelia przypomina mi – i każdemu z nas – jedną kluczową prawdę. W tej miotanej falami łodzi jest ze mną Chrystus.

„Milcz, ucisz się!” – koniec duchowej bezdomności

Gdy Jezus się budzi, nie panikuje. Mówi do żywiołu: „Milcz, ucisz się!”, i natychmiast zapada głęboka cisza. Bóg ma moc uciszyć każdy nasz lęk – lęk przed odrzuceniem, poczucie izolacji i ból braku przynależności.

Zdałem sobie sprawę, że moja pusta łódź nie jest powodem do wstydu. Jest przestrzenią. Jest gotowym pokładem dla wszystkich tych, którzy zostali wyrzuceni za burtę przez tradycyjne struktury i instytucje.

Wiem, że w Polsce są setki, a może i tysiące osób wierzących, które czują się duchowo bezdomne. Osób wykluczonych ze względu na swoją tożsamość, przeszłość, orientację czy życiowe wybory. Osób, które usłyszały od ludzi religijnych, że Bóg ich nie chce.

Zaproszenie do wspólnego budowania

Jako Wasz biskup bez fizycznej świątyni i bez tłumów, chcę Wam dziś powiedzieć z całą mocą: Chrystus nigdy nikogo nie wyrzuca za burtę.

Jeśli czujesz się w swoim życiu tak, jakbyś tonął w samotności i odrzuceniu; jeśli brakuje Ci bezpiecznej przystani, w której bez lęku mógłbyś spotkać się z Bogiem i drugim człowiekiem – zapraszam Cię do tej łodzi. Nie mamy jeszcze własnego budynku, ale możemy zacząć od najważniejszego: od bycia Kościołem. Od spotkania, od rozmowy, od wspólnej modlitwy i budowania bezpiecznej przestrzeni od zera.

Nie musimy bać się życiowych burz, jeśli zbudujemy wspólnotę, w której u steru stoi Miłość. Drzwi mojego serca i duszpasterstwa są dla Was otwarte.

Z modlitwą o rychłe spotkanie i z pasterskim błogosławieństwem,

+ Szymon Niemiec

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.