Męczeństwo św. Jana Chrzciciela – Lekcja dla chrześcijan
By Biskup Szymon / 29 sierpnia, 2026 / Brak komentarzy / Myślą i Słowem
Dziś w kalendarzu liturgicznym wspominamy Męczeństwo św. Jana Chrzciciela. To wyjątkowy dzień refleksji nad losem człowieka, który nie wahał się głosić prawdy – niezależnie od tego, jak wysoka była tego cena. Ewangelia opisująca śmierć Proroka nad Jordanem w pałacowych murach Heroda (Mk 6, 17-29) jest nie tylko opowieścią o historycznej tragedii, ale przede wszystkim głębokim zwierciadłem dla naszej własnej wiary i postawy życiowej.
Co ta poruszająca historia znaczy dla nas – współczesnych chrześcijan i chrześcijanek?
Co Męczeństwo św. Jana Chrzciciela oznacza dla nas dzisiaj?
1. Odwaga sprzeciwu wobec nadużyć władzy i hipokryzji
Jan Chrzciciel ginie, ponieważ miał odwagę prosto w oczy powiedzieć władcy: „Nie wolno ci”. Nie wdał się w dyplomatyczne milczenie, nie szukał bezpiecznego kompromisu z pałacowymi elitami. Jego proroczy głos stawał w obronie moralności i sprawiedliwości, bez względu na status osoby, do której był skierowany.
Dla nas dzisiaj to wezwanie do nieustannego krytycyzmu wobec pychy, nadużyć i hipokryzji – niezależnie od tego, czy pojawiają się one w polityce, społeczeństwie, czy wewnątrz samych struktur kościelnych. Być chrześcijaninem w stylu Jana Chrzciciela to mieć odwagę nazywać zło złem, nawet gdy jest to niepopularne, wywołuje gniew możnych tego świata lub grozi wykluczeniem.
2. Przestroga przed paraliżującym lękiem i słabością serca
Zwróćmy uwagę na postać Heroda Antypasa. Ewangelia wyjawia poruszający detal: Herod chętnie słuchał Jana, wiedział, że to człowiek sprawiedliwy i święty, a jego słowa wprawiały go w niepokój. A jednak, gdy przyszedł moment próby – popchnięty pychą, lekkomyślną przysięgą i lękiem przed tym, „co powiedzą goście przy stole” – dał przyzwolenie na ścięcie Proroka.
Herod jest symbolem konformizmu. Jakże często jako ludzie wierzący ulegamy tej samej pokusie: wiemy, co jest słuszne i ewangeliczne, ale brak nam odwagi, by przeciwstawić się presji otoczenia, własnym wygodom czy opinii większości. Śmierć Jana przypomina, że milczenie lub ucieczka przed odpowiedzialnością z lęku przed oceną innych bywa współudziałem w niesprawiedliwości.
3. Prawdziwe powołanie: „On ma wzrastać, ja zaś się umniejszać”
Jan Chrzciciel był postacią charyzmatyczną. Gromadził tłumy, chrzcił, budził nadzieję i podziw. Mógł zbudować wokół siebie ruch, utrwalić własną pozycję, przekuć popularność w sukces. Tymczasem jego życiową dewizą stały się słowa: „On musi wzrastać, ja zaś się umniejszać” (J 3, 30).
Śmierć w więzieniu, w cieniu pałacowych uciech, bez podniosłego finału i bez poklasku, była ostatecznym pieczętującym aktem jego służby. Jan pokazał, że nasza rola nie polega na budowaniu własnych pomników, szukaniu własnej chwały czy narzucaniu innym własnego „ja”. Naszym zadaniem jest wskazywać na Boga, ukazywać Miłość i być głosem tych, którzy są pozbawieni głosu – samemu pozostając pokornym narzędziem.
4. Radykalizm miłości i prawdy
Dziś, w świecie pełnym powierzchownych narracji, łatwych ocen i dzielenia ludzi na „swoich” i „obcych”, postawa Jana Chrzciciela uczy nas chrześcijańskiego radykalizmu. Nie chodzi tu jednak o radykalizm surowości czy potępienia, lecz o radykalną wierność Ewangelii – wierność prawdzie, wolności, godności każdego człowieka i sprawiedliwości.
Święty Jan Chrzciciel nie bał się samotności ani więzienia, bo jego serce było zakorzenione w Bogu. Niech jego wspomnienie stanie się dla nas dzisiaj umocnieniem do tego, by nie lękać się być głosem wołającym na współczesnych pustyniach – głoszącym nadzieję, upominającym się o wykluczonych i żyjącym w pełnej prawdzie przed Bogiem i ludźmi.