Umiłowani w Chrystusie, Siostry i Bracia,

Z ciężkim sercem, ale w poczuciu głębokiego duszpasterskiego obowiązku, po raz kolejny muszę zabrać głos w sprawie, która rzuca cień na powołanie kapłańskie. Historia niestety znów zatoczyła koło i ponownie staję przed koniecznością obrony świętości sakramentu święceń przed tymi, którzy traktują go nie jako wezwanie do pokornej służby, lecz jako narzędzie do zaspokojenia własnej pychy, próżności i żądzy władzy.

W ostatnich dniach powrócił do mnie człowiek, którego działania doskonale już poznałem w przeszłości. To osoba, która wcześniej bez skrupułów wykorzystywała naszą prywatną korespondencję, wyciągając z niej zrzuty ekranu (screeny) po to, by mnie publicznie ośmieszyć i oczernić. Nagle jednak, zapominając o wyrządzonych krzywdach, postanowił ponownie się do mnie zbliżyć. Pojawiły się uśmiechy, przymilanie się, fałszywa troska i gładkie pochlebstwa.

Pomny jego wcześniejszych działań, zachowałem dystans, a ostatecznie stanowczo odrzuciłem tę udawaną próbę budowania relacji. Dopiero wtedy zrzucił maskę, w pełni ujawniając swoją prawdziwą twarz i ukryte zamiary.

Lisi podstęp i powrót dawnej wrogości

Okazało się, że to nagłe ocieplenie relacji miało tylko jeden cel – wyłudzenie sakry biskupiej. Ów człowiek, tytułujący się teraz dumnie jako elekt Makary, w obliczu mojego odrzucenia i odmowy udzielenia mu święceń, w jednej chwili porzucił fałszywą przyjaźń i powrócił do swojej dawnej, jawnej wrogości.

Ta przebiegłość i operowanie kłamstwem nie są w historii zbawienia niczym nowym. Sam Pan Jezus doskonale potrafił zdemaskować taką postawę, o czym czytamy w Ewangelii według świętego Łukasza, gdy Zbawiciel bezkompromisowo ocenia intrygi ówczesnej władzy:

„Lecz On rzekł do nich: Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu.” (Łk 13, 32)

Jezus nazwał Heroda lisem, obnażając jego chytrość, tchórzostwo i podstępność. Dzisiejsi „lisi” działają w identyczny sposób, używając jedynie współczesnych narzędzi. Próba wykorzystania prywatnych rozmów z przeszłości do ataku, a następnie nagłe przymilanie się, gdy pojawia się w tym osobisty interes – to nic innego jak cyfrowy pocałunek Judasza.

Sakra to służba, nie trofeum

Zastanawiam się, ile jeszcze razy będę musiał przypominać, że urząd biskupa nie jest orderem, który można sobie przypiąć do piersi, ani tytułem szlacheckim. To krzyż. To odpowiedzialność za owczarnię i mycie nóg swoim braciom i siostrom.

Kapłani, którzy za wszelką cenę, nawet za cenę własnej godności, dążą do zaszczytów, są jak ewangeliczny zły sługa, któremu pan powierzył swój majątek:

„Lecz jeśli zły sługa powie sobie w duszy: Mój pan się opóźnia, i zacznie bić swoje współsługi, i będzie jadł i pił z pijakami, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna.” (Mt 24, 48-50)

Tacy ludzie zapominają o Panu, a skupiają się wyłącznie na budowaniu własnego „królestwa”. Myślą, że sakra da im władzę nad innymi i uchroni przed krytyką. Zapominają jednak o fundamentalnych słowach Chrystusa: „Kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą” (Mt 20, 26).

Po owocach ich poznacie

Jako biskupi i jako chrześcijanie nie możemy pozwolić, aby strach przed intrygami, pomówieniami i internetowym hejtem dyktował nasze decyzje. Prawdy nie da się zaszantażować. Świętość sakramentu święceń jest wartością nadrzędną i nie podlega handlowi – bez względu na to, w jaki sposób „lis” będzie próbował ratować swoją twarz.

Na koniec pragnę zostawić Was z bardzo wyraźnym ostrzeżeniem, które przekazał nam sam Zbawiciel. Niech te słowa będą dla nas wszystkich kompasem:

„Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi?” (Mt 7, 15-16)

Człowiek, o którym dziś piszę, po raz kolejny nie wydał dobrych owoców. Jego „powołanie” to ciernie ubrane w piękne słowa, a jego metodą jest podstęp. Bądźmy roztropni, badajmy duchy i nie dajmy się zwieść. Prawdziwy pasterz, powołany przez Boga, nigdy nie sięga po manipulację, próby ośmieszania braci w wierze i interesowne kłamstwo. Jego orężem jest prawda, miłość i cierpliwość, która ostatecznie zawsze obroni się sama.

W modlitwie o mądrość, czystość intencji i jedność dla naszego Kościoła,

+ Szymon Niemiec Biskup

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.